poniedziałek, 16 stycznia 2012

Peja Bragga tekst

[x2]

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał Bragga

Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam

Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam

A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał


Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło

Umiem zjebać wszystko i na zgliszczach od początku

Zbudować nowy dom, to kilka nowych wątków

W muzyce być w porządku, nigdy nie zawiodłem ziomków

Za dobry powiedziałem, dedykowane

Mym ludziom ten balet, ja się wcale nie chwalę

Co miałem oddałem od siebie to ten szmalec

To twórczo się wpisuje na stałe w te kabałę

Oto nowy joyek jak Yves Saint Laurent

Na najwyższym poziomie to rapowy gnojek powie

Warsztat unikat, dlaczego? nie wnikaj

Masz syf w głośnikach z parkietu nie znikaj

Nie lubisz mnie, zdychaj, z tej impry się zawiń

Lub naładuj karabin jeśli koniecznie chcesz mnie zabić

Ten co nie dał się zwabić w pułapkę, to mój atut

Narobić hałasu i utrzymać gwiazdy status

Tylu kutasów by chciało mieć to co ja

Być jak ja, grać jak ja, żyć jak ja, ha ha

Rychu będzie grał to nadal, journalista będzie badał

A jak zawistia gadał tylko ten co mi zazdrościł

Świat bez litości szybko pozbawił mnie złudzeń

Wybrać cierpienie czy nudę? proste, że to pierwsze

Operuję wierszem, tego tracku nie spieprzę

Masz tu człowieku całkiem hardcore'ową wersję


[x2]

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga

Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam

Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam

A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał


Ten pot, te łzy, ta krew, ta jedna miłość

Oto z mic'em zażyłość co odbiera mi zmysły

Wizerunek artysty, to człowiek z krwi i kości

Przy mic'u nie pości w gronie znakomitości

Jak ten przyblokowy chwast na pełnym oficjalu

Jak ten zadymiarski chlast na toksycznym nielegalu

Prowadzę się powoli, a niektórych bardzo boli

Fakt, że sobie radzę i co na to poradzę?

Środkowy palec raczej, tak czy inaczej

Jestem w grze i zaznaczę - nigdzie się nie wybieram

Przy mic'u, adapterach, to Rycha gadka szczera

Ryja wydzieram aż po zapalenie krtani

Potrafię ranić i sprawić, że się spalisz

Z nami zabawisz, odlecisz, nie dać się zabić

Mistrzowskie życie, jestem jego projektantem

Nie będę palantem, który nie ma planów, marzeń

Jak moje tatuaże, kolejny w życiu przełom

Odnotuję to jak na skórze nowe dzieło

A ty będziesz się przyglądał jak milczący świadek w cieniu

Wyjdź naprzeciw zdarzeniom na światło dzienne tlenu

Tańcz, miej się, kasuj zawczasu, pierdol brednie

Czy bardzo dobry rap ma oznaczać życie biedne?

Gdzie tak napisano, że za rap nie płacą siano?

Ważne by utrzymać wymarzoną posiadłość

Chcesz ogłosić upadłość? proszę bardzo, beze mnie

Jeszcze raz ci powtórzyć? powtarzam - pierdol brednie

Wracaj pod trzepak, tam na ciebie nikt nie czeka

Prócz nieudacznika, zabij w sobie człowieka

A ja tak nie chcę, nie zwlekam żyć na stówę

Apetyt mam wilczy na życie, uwierz


[x2]

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga

Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam

Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam

A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz